Piękne plaże, gotyckie zabytki i artystyczny klimat – jak w Barcelonie. Wielobarwne kamieniczki przeglądające się w wodzie – jak w Amsterdamie. Niesamowite industrialne przestrzenie przerobione na alternatywne miejsca spotkań – jak w Hamburgu czy Berlinie. Gdańsk łączy w sobie cechy wielu europejskich metropolii, ale i tak jest jedyny w swoim rodzaju. Wspólnie z Pauliną i Tomkiem Torresami sprawdziliśmy, czy można poznać go w 3 dni. Oto nasz weekendowy przewodnik po stolicy polskiego wybrzeża

Ponad 1000 lat burzliwej historii, jeden z najpiękniejszych zabytkowych zespołów miejskich w naszej części Europy, największy port kontenerowy na Bałtyku – a z drugiej strony aż 5 plaż wyróżnionych Błękitną Flagą, ekscytująca oferta kulturalna, kulinarna i rozrywkowa, no i wszechobecna zieleń, która zajmuje aż jedną czwartą całkowitej powierzchni miasta. Nigdzie indziej nad Bałtykiem dzika natura i wielki świat nie znajdują się tak blisko siebie, a nagromadzenie zarówno cudów przyrody, jak i zabytków oraz miejskich atrakcji – jednych i drugich klasy światowej – nie jest tak wielkie na tak małej przestrzeni. W Gdańsku można spędzić cały urlop i nie nudzić się ani przez chwilę. Ale gród Neptuna będzie też wymarzonym celem weekendowych wypadów. Razem z państwem Torres spędziliśmy tam 3 pełne wrażeń dni, zobaczyliśmy największe atrakcje, zajrzeliśmy do najbardziej fascynujących miejsc,  odwiedziliśmy najmodniejsze lokale – i podpowiadamy, jak zaplanować idealny weekend w Gdańsku.

Gdańsk: hotel na weekend

Aby weekendowe zwiedzanie miasta było szybkie, wygodne i przyjemne, najlepiej zatrzymać się w którymś z licznych hoteli zlokalizowanych w ścisłym centrum miasta. My na naszą bazę wybraliśmy nowo otwarty hotel Holiday Inn Gdańsk City Centre ****.

To obiekt, który imponuje zarówno oryginalną architekturą, jak i lokalizacją. Mieści się bowiem na samym początku Wyspy Spichrzów, bezpośrednio nad Motławą. Dzięki temu z części okien można podziwiać absolutnie zniewalające widoki na rzekę, marinę, Długie Pobrzeże z Żurawiem i zabytki Głównego Miasta. A po wyjściu zaledwie kilka kroków dzieli nas od obrotowej kładki, Słonego Spichlerza oraz przystani pasażerskiej. Na miejscu goście mają do dyspozycji nowocześnie urządzone pokoje, centrum fitness, salę zabaw dla dzieci oraz zlokalizowany na najwyższym piętrze Sky Bar z panoramicznymi oknami i tarasem.

Zobacz inne hotele w Gdańsku

Hotel Grano SPA & Wellness****

Butikowy hotel 4* z basenem, wellness i atrakcjami dla dzieci w sercu Wyspy Spichrzów, 5 minut spacerem od Długiego Targu

Collegia Family Apartments

Nowoczesne pokoje i apartamenty na każdą kieszeń w zielonym zakątku Gdańska, kilka minut jazdy od Głównego Miasta

Hotel Number One SPA & Wellness by Grano ***

Stylowy hotel SPA na Wyspie Spichrzów, 500 m od Bramy Zielonej Głównego Miasta i 15 minut jazdy od plaży

Poznaj Gdańsk: DZIEŃ 1

Przyjazd do Gdańska

Docieramy na miejsce, zostawiamy bagaże w hotelu, chwila odpoczynku i ruszamy na…

Spacer zapoznawczy

Popołudnie i wieczór pierwszego dnia najlepiej przeznaczyć na niezobowiązującą przechadzkę po gdańskim Śródmieściu. Bez pośpiechu, bez konkretnego celu, oddychając niepowtarzalną atmosferą zabytkowego, ale pulsującego współczesnym rytmem miasta. Koniecznie trzeba zajść nad Motławę i przespacerować się znanym z setek zdjęć i pocztówek Długim Pobrzeżem. To tutaj cumują statki Żeglugi Gdańskiej, tutaj również mieszczą się najchętniej odwiedzane restauracje oraz… bajkowa Gdańska Karuzela. Nietypowa obrotowa kładka łączy Długie Pobrzeże z Wyspą Spichrzów, która jest żywym symbolem dynamicznego rozwoju Gdańska. Jeszcze kilka lat temu straszyły tutaj porośnięte chwastami ruiny dawnych spichlerzy – dziś natomiast to bodaj najmodniejsze miejsce w mieście. Nowoczesne budynki, nawiązujące stylistycznie do dawnej zabudowy, mieszczą w sobie luksusowe hotele, popularne bary czy hipsterskie food courty. Podobno jest tu nawet kilka bajecznych apartamentów z widokiem na rzekę, należących do arabskich szejków…

Na kolację warto usiąść w jednym z lokali na wyspie lub wrócić na Długie Pobrzeże i zajrzeć do Gdańskiego Bowke. Jedna z najbardziej znanych gdańskich restauracji ma klimat portowej knajpy sprzed 200 lat, w menu sporo regionalnych smakołyków, a przede wszystkim lokalne gdańskie trunki, jak tradycyjna wódka Machandel czy warzone na miejscu piwo. Choć słowem „bowke” określało się dawniej portowego łapserdaka i rzezimieszka, dziś to miejsce raczej dla osób z bardziej zasobnym portfelem. A później? Oczywiście kieliszek Goldwassera w lokalu o tej samej nazwie, który mieści się po sąsiedzku. To najbardziej znany lokalny trunek, przyrządzany z dodatkiem płatków prawdziwego złota. Ponoć dawni gdańscy mieszczanie byli tak przekonani o swej wyższości względem obcych, że pili Goldwassera, by potem na ulicy pluć im złotem przed oczami. Kto bogatemu zabroni?

Góra Gradowa

Żeby pierwsze spotkanie z Gdańskiem na długo pozostało w pamięci, warto spojrzeć na niego z góry – najlepiej właśnie Gradowej. I najlepiej o zachodzie słońca. Mieszkańcy Trójmiasta zgodnie przyznają, że to właśnie spod wielkiego Krzyża Milenijnego główne atrakcje miasta prezentują się najbardziej imponująco. Rozległa panorama sięga od gdyńskiego Orłowa z jednej strony aż po Żuławy Wiślane z drugiej. A co najważniejsze, spacer ze ścisłego centrum zajmie nie więcej niż 20 minut, a na szczyt można również dojechać samochodem. Nic dziwnego, że walory widokowe i strategiczne tego 46-metrowego wzgórza docenił nawet sam Napoleon, który kierował stąd ruchami swoich wojsk. Dziś przypomina o tym oryginalny pomnik zwany „stołem napoleońskim” – z rozłożoną mapą, płaszczem i cesarską czapką.

Kiedy policzymy już wszystkie zabytkowe wieże oraz stoczniowe i portowe dźwigi, warto udać się w stronę pobliskich fortów. Swoją siedzibę ma tutaj Centrum Hevelianum, czyli nic innego jak gdański odpowiednik stołecznego Centrum Nauki Kopernik – o czym świadczy nawet „astronomiczny” patron. Posiada jednak własny, unikalny charakter. Możemy tu sprawdzić, jak powstają miary i wagi czy zgłębić tajniki wojskowości. A nawet nauczyć się obsługi moździerza czy poznać tajemnice wnętrza Ziemi i wulkanów. W Centrum pokazywane są również wystawy czasowe, dzięki czemu oferta o każdej porze roku jest nieco inna.

Ulica Piwna

Kto ma ochotę wieczorem jeszcze trochę się zabawić – i to w ścisłym centrum historycznej części miasta – powinien udać się na tę malowniczą uliczkę w cieniu Bazyliki Mariackiej. Jej nazwa nie jest bynajmniej przypadkowa. Złocisty trunek leje się tutaj strumieniami, a w piątkowe i sobotnie wieczory trudno znaleźć wolne miejsca. Zresztą podobnie jest na przedłużeniu Piwnej w stronę Motławy, czyli ul. Chlebnickiej. Zagęszczenie pubów, klubów, piwiarni i barów przekąskowych jest tu największe w okolicy.

Do najpopularniejszych lokali należą urządzony w brytyjskim stylu pub U Szkota, klimatyczny Red Light czy legendarny Flisak ’76, gdzie jeden z firmowych drinków serwowany jest w… słoiku. Nie brak oczywiście także browaru z prawdziwego zdarzenia. Otwarty w 2012 r. Browar Piwna serwuje szlachetne, warzone na miejscu specjały, w tym najlepsze w kraju piwo typu pils (tak przynajmniej twierdzą znawcy). Można się ich napić w firmowym lokalu Hola Tapas. A przy okazji do woli podziwiać przez okna piękne zabytkowe kamieniczki.

Poznaj Gdańsk: DZIEŃ 2

Pobudka, śniadanie w hotelu, rzut oka na pogodę za oknem, kostium i kąpielówki spakowane – czas bliżej zapoznać się z nadmorską częścią Gdańska. Ruszamy na plażę!

Gdańskie plaże

Pomimo swojego wielkomiejskiego charakteru latem Gdańsk zamienia się w prawdziwy kurort plażowy – tyle że na plażę można z centrum spokojnie dojechać tramwajem. I zajmie to nie więcej niż 15 minut. Albo rowerem, co staje się coraz bardziej modne. Tym bardziej, że sieć tras przeznaczonych dla cyklistów z roku na rok się zagęszcza. Gdańskie plaże są szerokie, piaszczyste i bardzo malownicze – czasem aż trudno uwierzyć, że tuż obok na pełnych obrotach działa niemal półmilionowa metropolia. Każde z popularnych miejskich kąpielisk ma swój własny charakter. My podczas naszej podróży postawiliśmy na Stogi.

To najszersza z gdańskich plaż – i jedna z najszerszych w Polsce. Liczy sobie ponad 130 m pięknego, drobniutkiego piasku. Jest również zdecydowanie spokojniejsza niż położone najbliżej centrum Brzeźno czy graniczące z Sopotem Jelitkowo. Nawet w szczycie sezonu można tu bez problemu znaleźć wolne miejsca – wystarczy nieco się przejść. Plaża jest strzeżona i wyposażona w doskonałą infrastrukturę, a woda idealnie nadaje się do kąpieli. Nic więc dziwnego, że co roku powiewa tutaj Błękitna Flaga. No i najważniejsze – Stogi nie byłyby sobą, gdyby nie absolutnie niesamowity widok na sąsiadujący bezpośrednio z plażą ogromny terminal kontenerowy Portu Północnego.

Port Gdańsk

W drodze powrotnej z plaży do centrum (szczególnie jeśli podróżujemy własnym autem) warto nieco zboczyć z trasy, by choć rzucić okiem na gdański port – i uświadomić sobie jego rozmiary. To bezapelacyjnie największy port morski w Polsce, aktualnie również trzeci największy port na Bałtyku, po rosyjskich przystaniach w Ust-Łudze i Sankt Petersburgu. Rocznie przechodzi przez niego ok. 50 mln ton ładunku, a łączna długość nabrzeży to ponad 23 km. Jest przystosowany do przyjmowania największych statków na świecie – gigantyczne kontenerowce liczące sobie nawet 400 m długości zawijają tu 2 razy w tygodniu. 

Choć większość terenów portowych jest niedostępna dla zwiedzających – nam udało się wejść dzięki uprzejmości władz Portu Gdańsk – w ich pobliżu istnieje kilka całkiem niezłych punktów widokowych. Obok samej plaży na Stogach to choćby Falochron Zachodni w Brzeźnie, a przede wszystkim zrewitalizowane Nabrzeże Ziółkowskiego i XIX-wieczna latarnia morska przy kapitanacie Nowego Portu. Latarnia jest czynna w sezonie letnim, a z jej szczytu można obserwować m.in. Wolny Obszar Celny – to tutaj odbywa się przeładunek m.in. samochodów (czasem na placu stoją ich tysiące), egzotycznych owoców czy ryb i mrożonek.

Lunch: Słony Spichlerz

Po powrocie do centrum kierujemy się prosto na Wyspę Spichrzów. W 2019 r. w ramach rewitalizacji wyspy powstał tu pierwszy w mieście Restaurant Market, czyli przestrzeń łącząca pod jednym dachem różne koncepty gastronomiczne. W pieczołowicie odrestaurowanym zabytkowym budynku spichlerza Deo Gloria (jedynym w pełni zachowanym na wyspie) można skosztować specjałów z całego świata, wypić kieliszek wina lub prosecco w ogródku nad Motławą, a wieczorem zabawić się w barze na dachu z oszałamiającym widokiem na rzekę i okoliczne zabytki. Tutaj bije kulinarne serce Trójmiasta.

Rejs statkiem na Westerplatte

Ze Słonego Spichlerza jest tylko kilka kroków (przez obrotową kładkę lub Zielony Most) do przystani, skąd odpływają statki na Westerplatte. Do wyboru mamy klasyczne statki Żeglugi Gdańskiej o nobliwych imionach Danuta, Elżbieta czy Małgorzata – albo widowiskowe i atrakcyjne szczególnie dla młodszych turystów łajby Lew i Czarna perła, stylizowane na pirackie galeony. Bez względu na to, którą opcję wybierzemy, rejs w jedną stronę trwa ok. 35-40 minut, a na miejscu warto zejść na ląd co najmniej na godzinę – trzeba o tym pamiętać, kupując bilety na konkretne terminy.

Przejażdżka statkiem to wyjątkowa okazja, by obejrzeć od strony wody nie tylko najbardziej malowniczą część starego Gdańska, ale też przyjrzeć się z bliska pływającym gigantom stojącym w Gdańskiej Stoczni Remontowej oraz nabrzeżom portowym. W trakcie rejsu o mijanych atrakcjach opowiada przewodnik. Spore wrażenie robi choćby nowy terminal cukrowy, z potężnym silosem zdolnym pomieścić aż 50 tys. ton słodkiego proszku. Kolejnym ciekawym punktem na trasie jest Twierdza Wisłoujście, czyli unikalny zespół umocnień, które od czasów średniowiecznych broniły dostępu do gdańskiego portu. To najstarsza nadmorska fortyfikacja na polskim wybrzeżu – ceglana wieża, która dawniej pełniła funkcję latarni morskiej, pochodzi z końca XV w.

Gdy dobijemy do brzegu na Westerplatte (często w cieniu wielkich promów samochodowych pływających stąd do Szwecji), od przystani do głównych atrakcji czeka nas jeszcze blisko kilometrowy spacer – kto chce, może również pokonać tę odległość wojskową drezyną. Po drodze mijamy kameralną plażę i ukryte wśród zieleni umocnienia, aż dochodzimy do miejsca, w którym wybuchła II wojna światowa. Ciekawe, że ta jedyna zachowana do dziś niemiecka nazwa na terenie Gdańska oznacza jedyną jego część, która w dwudziestoleciu międzywojennym oficjalnie należała do Polski (Gdańsk był wówczas tzw. wolnym miastem).

Można tu zajrzeć do słynnej Wartowni nr 1 – jedynej zachowanej po dziś dzień, obecnie przekształconej w muzeum – i zobaczyć, jak wyglądała we wrześniu 1939 r., gdy polska załoga broniła się dzielnie przez 7 dni, a bohaterstwo żołnierzy zostało docenione nawet przez najeźdźców, którzy dowodzącemu placówką majorowi Henrykowi Sucharskiemu pozwolili udać się do niewoli z szablą u boku. Niemałe wrażenie robią również zrujnowane koszary, wielki napis „Nigdy więcej wojny”, a przede wszystkim usytuowany na usypanym już po wojnie kopcu Pomnik Obrońców Wybrzeża – jeden z najbardziej charakterystycznych symboli Gdańska.

W drodze powrotnej miejsce przewodnika zajmuje na statku (przynajmniej tym stylizowanym na galeon) stary wilk morski z gitarą i harmonijką, który umila pasażerom podziwianie widoków, śpiewając szanty. Na uwagę zasługuje też kunszt sterników, umiejętnie manewrujących na wąskiej Motławie przed ponownym zawinięciem do portu. Schodzimy na ląd i ruszamy dalej.

Europejskie Centrum Solidarności

Po wizycie na Westerplatte pozostajemy w kręgu najnowszej historii – i resztę popołudnia postanawiamy spędzić w muzeum. Ale nie pierwszym z brzegu. Do wyboru mamy dwie supernowoczesne placówki, które w ostatnim czasie stanowią prawdziwą wizytówkę Gdańska. Obie mieszczą się w odległości spaceru od Motławy i Długiego Pobrzeża, obie zachwycają oryginalną, nieszablonową architekturą – i obie proponują prawdziwą multimedialną podróż w czasie. Mowa oczywiście o Muzeum II Wojny Światowej oraz Europejskim Centrum Solidarności. Wybieramy to drugie, zlokalizowane przy dawnym wejściu do Stoczni Gdańskiej, tuż obok słynnej bramy z charakterystycznym napisem oraz pomnika poległych stoczniowców.

Ogromny, rdzawy kompleks w kształcie niedokończonego kadłuba statku, to tak naprawdę dużo więcej niż muzeum. Raczej inspirująca przestrzeń, w której można na różne sposoby zapoznać się z najnowszymi dziejami naszego kraju – podziwianie ekspozycji jest zaledwie jednym z nich. Ale wrażenie jest piorunujące. Zobaczymy tutaj wypisane na deskach postulaty strajkujących stoczniowców z sierpnia 1980 r., zajrzymy do zomowskiej ciężarówki i oryginalnego papamobile, poznamy „od kuchni” konspiracyjne metody produkcji zakazanych książek i ulotek, ale też usiądziemy w ponurym pokoju przesłuchań, a nawet odwiedzimy typowe mieszkanie z czasów PRL. Ponadto posłuchamy licznych osobistych historii uczestników solidarnościowego przewrotu, a nawet zasiądziemy przy replice Okrągłego Stołu. A po wszystkim zrelaksujemy się w całorocznym ogrodzie pod szklanym dachem.

Na dobry wieczór: 100cznia i Ulica Elektryków

Z Europejskiego Centrum Solidarności jest już tylko kilka kroków do dwóch najgorętszych miejsc spotkań w całym Trójmieście. Imprezowa Ulica Elektryków i bardziej wyluzowano-chilloutowa 100cznia to prawdziwy fenomen. Gastronomiczny, kulturalny, ale i społeczny. Mieszczą się na dawnych terenach stoczniowych, wśród postindustrialnych zabudowań i w cieniu potężnych żurawi. Stare kontenery zostały przerobione na bary, stoczniowe hale na kluby muzyczne i foodhalle, a odrapane ściany na żywe muzeum street artu.

Można tu zjeść, napić się piwa albo kraftowej nalewki, potańczyć, poleniuchować na plaży, obejrzeć film albo mecz, zagrać w kosza, pojeździć na desce, poćwiczyć jogę, kupić ciuchy less waste albo po prostu zrelaksować się na świeżym powietrzu w dobrym towarzystwie. Ale do 100czni można też przyjść z dzieckiem albo z psem – jest plac zabaw, są warsztaty, przede wszystkim jednak jest przyjazna, niepowtarzalna atmosfera, której próżno szukać gdziekolwiek indziej w Polsce.

Poznaj Gdańsk: DZIEŃ 3

Pobudka, (późniejsze) śniadanie w hotelu, dobra kawa, dobre buty – i ruszamy na podbój starego Gdańska. Choć pierwszego dnia już się z nim spotkaliśmy, czas poznać się lepiej.

Stary Gdańsk: Długi Targ i Droga Królewska

Na starcie ważna uwaga dotycząca nazewnictwa – otóż w Gdańsku zgodnie z tradycją większość najciekawszych zabytków mieści się nie na Starym, ale na Głównym Mieście. Część historycznie określana jako Stare Miasto mieści się na północ od niego, za Kanałem Raduni. I choć znajdziemy tam kilka ciekawych zabytków, dominuje raczej zabudowa z czasów PRL. Te geograficzne i terminologiczne zawiłości coraz bardziej jednak drażnią nawet samych Gdańszczan, którzy najczęściej umawiają się po prostu „na Starówce”. Tak czy owak, każdy wie, o co chodzi.

Najlepszym punktem do rozpoczęcia wędrówki szlakiem perełek gdańskiej historii będzie Zielony Most, łączący Wyspę Spichrzów z Drogą Królewską, czyli najbardziej reprezentacyjną arterią dawnego Gdańska. To właśnie stąd można podziwiać bodaj najbardziej znaną panoramę nabrzeża Motławy. Po stronie Głównego Miasta wznosi się przed nami jakby żywcem przeniesiona z Amsterdamu Zielona Brama, wzniesiona w II połowie XVI w. jako rezydencja królów Polski – choć żaden z nich nigdy tu nie mieszkał. Dziś mieści się tu oddział Muzeum Narodowego w Gdańsku oraz Gdańska Galeria Fotografii. Przechodzimy przez bramę i wchodzimy na Długi Targ, czyli najbardziej reprezentacyjny plac w mieście, nie bez powodu nazywany „salonem Gdańska”. To tutejszy, dość nietypowy odpowiednik rynku, którego dawny Gdańsk nigdy nie miał. Podziwiając wspaniałe mieszczańskie rezydencje, trudno uwierzyć, że przed wiekami na placu handlowano… żywymi prosiętami.

Czeka tu na nas najbardziej charakterystyczny symbol nadmorskiego grodu, czyli XVII-wieczna Fontanna Neptuna. Z władcą mórz i oceanów nie tylko trzeba zrobić sobie zdjęcie, ale też – zgodnie ze starą kaszubską legendą – należy cmoknąć go w tylną część ciała. Wtedy na pewno się do Gdańska powróci. Nie jest to jednak proste, bowiem jeszcze w XIX w. wokół pomnika postawiono kratę, żeby uchronić go przed zbyt natarczywymi turystami. Efektowne tło dla uzbrojonego w trójząb Neptuna stanowi Dwór Artusa, czyli jedna z najbardziej okazałych budowli w mieście. Do XVIII w. w gotycko-manierystycznym gmachu spotykali się przedstawiciele gdańskiej elity, później przerobiono go na giełdę. Warto na chwilę zajrzeć do środka – choćby po to, by obejrzeć podwieszane modele statków oraz gigantyczny piec kaflowy z XVI w.

Ze szczytowego okna przylegającej do Dworu Artusa Kamienicy Ławników przez wiele lat wyglądała słynna Panienka z Okienka – obecnie jednak rzeźba jest w remoncie i nie wiadomo, kiedy znów spojrzy na Długi Targ. Dlatego zostawiamy za sobą Neptuna i kierujemy się w stronę ulicy Długiej oraz stojącego przy niej Ratusza Głównego Miasta. Jego historia sięga XIV w., a szczególne wrażenie robi smukła, 83-metrowa wieża zakończona złotym hełmem z posągiem króla Zygmunta Augusta. Warto znaleźć się w pobliżu o pełnej godzinie, by posłuchać melodii wygrywanej przez jeden z trzech działających w Polsce carillonów koncertowych – co ciekawe, pozostałe dwa również znajdują się w Gdańsku.

Idziemy dalej ulicą Długą, z krótkim przystankiem na zdjęcie Bazyliki Mariackiej u wylotu ul. Kaletniczej – to jeden z bardziej imponujących widoków na gdańskiej Starówce. Drugi kraniec Drogi Królewskiej wyznacza barokowa Złota Brama. Koniecznie trzeba stanąć w środku i obejrzeć umieszczone tam zdjęcia Długiej i Długiego Targu z 1945 r. – a następnie porównać je z tym samym widokiem obecnie. Różnica jest piorunująca i wyraźnie widać, że podobnie jak na Starym Mieście w Warszawie większość zabytkowych budowli to dziś w zasadzie rekonstrukcje. Ratusz przez jakiś czas był wręcz przeznaczony do rozbiórki – zdaniem powojennych architektów niemal nie nadawał się do odbudowy. Na szczęście stało się inaczej.

Stary Gdańsk: Bazylika Mariacka

Spod Złotej Bramy ulicą Tkacką idziemy w stronę Wielkiej Zbrojowni – pięknego renesansowego gmachu dawnego Arsenału, inspirowanego architekturą holenderską i uznawanego za najbardziej okazały świecki budynek w mieście. Dziś mieści się tutaj Akademia Sztuk Pięknych. Po nacieszeniu oczu architektonicznymi detalami skręcamy w znaną nam już ulicę Piwną, która prowadzi nas prosto do największego skarbu wśród gdańskich kościołów, czyli bazyliki konkatedralnej Wniebowzięcia NMP, zwanej najczęściej Bazyliką Mariacką. To miejsce wyjątkowe nie tylko w skali Polski, ale całego świata. Gotycka świątynia wzniesiona w latach 1346-1506 jest bowiem największą budowlą sakralną, jaką kiedykolwiek zbudowano z cegły. Rozmiary mówią same za siebie – kościół ma 105 m długości, średnio 41 m szerokości i blisko 30 m wysokości. Gdy została otwarta, mogła pomieścić nawet 25 tys. osób, czyli niemal dwie trzecie wszystkich ówczesnych mieszkańców miasta.

Do tego dochodzi wysoka na ponad 80 m kwadratowa wieża, widoczna niemal z każdego miejsca na gdańskiej Starówce. Na szczyt prowadzi dokładnie 409 stopni, ale warto zmusić się do odrobiny wysiłku, gdyż widoki z tarasu na całe Trójmiasto na długo zostaną w pamięci. A dodatkową atrakcją podczas wspinaczki będzie możliwość przyjrzenia się z bliska pracy dzwonów – tylko uwaga na bębenki w uszach! Gdy już odsapniemy po zejściu na dół, czekają na nas surowe wnętrza, w których aż roi się od arcydzieł z różnych epok. Wystarczy wspomnieć choćby gotycki ołtarz główny, Piękną Madonnę Gdańską z XV w., dramatyczną Pietę w kaplicy św. Rajnolda czy zegar astronomiczny. Tylko największy skarb bazyliki – „Sąd Ostateczny” Hansa Memlinga – został przeniesiony do gdańskiego oddziału Muzeum Narodowego, a na miejscu można oglądać XIX-wieczną kopię. W bazylice można również oglądać grób zamordowanego w 2019 r. prezydenta Pawła Adamowicza. Po wyjściu natomiast polecamy przyjrzeć się bliżej jednemu z okien w bocznej ścianie, po prawej stronie. Okazuje się, że budowniczym gotyckich katedr również zdarzały się wpadki…

Stary Gdańsk: ulica Mariacka

Jeśli mielibyście w Gdańsku zajrzeć tylko na jedną ulicę, musi to być właśnie Mariacka – to po prostu najpiękniejszy zakątek w całym Gdańsku. Kropka. Z jednej strony zamknięty potężną bryłą Bazyliki Mariackiej, z drugiej gotycką bramą o tej samej nazwie, sprawia wrażenie całkowicie odciętego od współczesnego pędu i zgiełku. Choć liczy sobie zaledwie 185 m długości, swoim klimatem i magią przebija wszystko inne, co zobaczymy w mieście. Tutaj najokazalej prezentują się tak charakterystyczne dla gdańskiej architektury przedproża i rzygacze, tutaj również znajdziemy największe skupisko sklepików i straganów z głównym skarbem Bałtyku – bursztynem.

Stary Gdańsk: Długie Pobrzeże, Żuraw i Ołowianka

Brama Mariacka jest jak portal łączący dwa osobne wymiary. Po jej przekroczeniu nie tylko wychodzimy na otwartą przestrzeń nad Motławą, ale też trafiamy w sam środek gwarnego tłumu, który zwykle zaludnia Długie Pobrzeże. Ruszamy wzdłuż rzeki i po chwili dochodzimy do najbardziej charakterystycznego ze wszystkich gdańskich zabytków. Mowa oczywiście o Żurawiu, który przed laty pełnił funkcję zarówno jednej z bram miejskich, jak i portowego dźwigu. Dziś to największa i najstarsza zachowana konstrukcja tego typu na świecie. Wewnątrz mieści się jedna z filii Narodowego Muzeum Morskiego, a sąsiednie kamieniczki stanowią siedzibę Ośrodka Kultury Morskiej. To fascynujące miejsce dla osób w każdym wieku, głównie za sprawą interaktywnej wystawy „Ludzie-Statki-Porty”, gdzie można m.in. samodzielnie wywołać falę tsunami, przeżyć ewakuację z rozbitego statku albo wyruszyć na wirtualną wycieczkę batyskafem.

Spod Żurawia idziemy dalej wzdłuż Motławy aż do nowoczesnej zwodzonej kładki, łączącej Długie Pobrzeże z wyspą Ołowianką. Po drugiej stronie wita nas fotogeniczny napis „Gdańsk” oraz wspaniały ceglany gmach Filharmonii Bałtyckiej. Przy nabrzeżu cumuje masowiec SS Sołdek z 1949 r. – pierwszy powojenny statek zbudowany w całości w Polsce. Dziś pełni funkcję muzeum, można więc wejść na pokład i obejrzeć z bliska wyposażenie oraz sprawdzić, w jakich warunkach żyli i pracowali marynarze kilkadziesiąt lat temu. Obok, w trzech zabytkowych spichlerzach, mieści się natomiast główna siedziba Narodowego Muzeum Morskiego. Na koniec zaś nie można przegapić ogromnego koła widokowego AmberSky, działającego na Ołowiance w sezonie letnim i zwanego żartobliwie „Gdańsk Eye”.

Stary Gdańsk: Stare Miasto

Jeśli mamy jeszcze czas i siły, warto na chwilę opuścić Główne Miasto i w poszukiwaniu zabytków zajrzeć także do sąsiedniej dzielnicy. Choćby po to, by przejść się urokliwym Mostem Chlebowym, zwanym potocznie „Mostem Miłości”. Albo zajrzeć do stojącego po sąsiedzku Wielkiego Młyna z połowy XIV w. Gotycki budynek został wzniesiony przez krzyżaków i pełnił swoją funkcję aż do 1945 r. Później mieścił się tam m.in. dom handlowy, zaś od lipca 2021 w Wielkim Młynie swą nową siedzibę ma gdańskie Muzeum Bursztynu. Innym fascynującym miejscem jest najstarszy w okolicy kościół św. Katarzyny. Jego historia sięga pierwszej połowy XIII w., przez kilka stuleci był świątynią protestancką, wewnątrz znajduje się m.in. grób Jana Heweliusza, a na wieży działa carillon złożony aż z 50 dzwonów.

Lunch: Bar Turystyczny lub Bar Mleczny Neptun

Gdańska Starówka to nie tylko drogie restauracje przy Długim Pobrzeżu albo modne bary na odnowionej Wyspie Spichrzów. W samym sercu Głównego Miasta można również znaleźć miejsca, gdzie zjemy smacznie, domowo, a przede wszystkim tanio. Mowa oczywiście o tradycyjnych gdańskich barach mlecznych. Bar Turystyczny przy ulicy Węglarskiej dziennikarze „The Guardian” nazwali kiedyś największą atrakcją Gdańska. Istnieje od ponad 60 lat i przyciąga gości z całego świata tradycyjną polską kuchnią oraz cenami naprawdę na każdą kieszeń. Zdaniem bywalców wszystkie wyróżnienia (a lokal ma ich niemało) są w pełni zasłużone. Z kolei Bar Mleczny Neptun bije na głowę większość konkurencji już samą lokalizacją – przy Długiej, niemal dokładnie naprzeciwko Ratusza i kilka kroków od Neptuna z fontanny. Klimat jest bardzo tradycyjny, menu również, ale tak smacznie za taką cenę raczej w najbliższej okolicy nie zjecie.

Park Oliwski

Nie sposób być w Gdańsku i nie odwiedzić choćby jednego z jego licznych parków. My zdecydowanie postawiliśmy na ten, który całkiem niedawno został uznany przez samych mieszkańców za najbardziej romantyczne miejsce w całym Trójmieście, wyprzedzając choćby sopockie molo czy gdyńskie Orłowo. Ba, popularność parkowych plenerów wśród fotografów ślubnych jest tak wielka, że czasem o najlepsze kadry „walczy” ze sobą nawet kilkanaście par jednocześnie. Jednak trudno im się dziwić. Wystarczy krótki spacer baśniową Aleją Lipową w prawdziwym tunelu z drzew, rzut oka na francuskie ogrody pod Pałacem Opatów czy chwila zadumy nad romantycznym wodospadem, by zakochać się w tym miejscu bez pamięci.

A przecież możemy tu jeszcze podziwiać rzadko spotykane gatunki roślin (jak choćby tulipanowiec czy daglezja), zajrzeć do nowoczesnej palmiarni albo do Muzeum Etnograficznego w dawnym spichlerzu, odwiedzić największe w Polsce ZOO… albo szeptać sobie czułe słówka w słynących z niesamowitej akustyki Grotach Szeptów. I tylko słynny „Książęcy Widok” z XVIII wieku – czyli iluzja sugerująca obserwatorom, że parkowy staw połączony jest bezpośrednio z oddaloną o 2 km Zatoką Gdańską – został już zasłonięty przez młode drzewa. Ale zawsze można wspomóc się wyobraźnią.

Na osobną uwagę zasługuje również sąsiadująca z parkiem katedra oliwska. To nie tylko najdłuższy kościół w Polsce (liczy sobie aż 107 m), ale też kryje w sobie prawdziwy skarb dla wielbicieli muzyki. Wielkie organy oliwskie to największy tego typu instrument w kraju, a w momencie powstania w drugiej połowie XVIII w. były największe na całym świecie. Składają się z 7876 piszczałek, zaś ich budowa trwała aż ćwierć wieku. Warto przed wizytą w tym miejscu sprawdzić kalendarz koncertów, by doświadczyć ich brzmieniowej potęgi na żywo.

Inne godne odwiedzenia parki w Gdańsku to m.in. sąsiadujący z plażą w Brzeźnie i Jelitkowie Park Prezydenta Ronalda Reagana – idealny na rodzinny spacer lub rowerową przejażdżkę, nieco oddalony od głównych atrakcji, ale bardzo polecany przez mieszkańców Park Oruński czy wreszcie Trójmiejski Park Krajobrazowy. Wizytę w Oliwie natomiast najlepiej zakończyć na najwyższym poziomie – wjeżdżając na taras widokowy w nowo otwartym wieżowcu Olivia Star. Liczący 180 m wysokości drapacz chmur jest najwyższym budynkiem w Trójmieście i całej północnej Polsce, a zlokalizowana na 32. piętrze przeszklona platforma będzie wymarzonym miejscem na ostatni rzut oka na miasto.

Wyjazd z Gdańska

W jeden weekend nie sposób zobaczyć wszystkich gdańskich atrakcji – jest jeszcze choćby ujmujące naturalnym pięknem Sobieszewo, klimatyczny Wrzeszcz, mnóstwo ciekawych muzeów czy masowo odwiedzany przez miłośników sportu nowoczesny stadion Polsat Plus Arena. Ale na pewno można przez te 3 dni zakochać się w tym wyjątkowym mieście. I cieszyć się, że będzie po co tu wracać.

Gdańsk: jak dojechać

Z Warszawą i Krakowem Gdańsk łączy droga ekspresowa S7, która w niektórych miejscach wciąż jeszcze jest w budowie, jednak już teraz dojazd samochodem ze stolicy zajmuje nieco ponad 3,5 godz. A będzie szybciej. Z kolei od strony Torunia, Łodzi i Górnego Śląska prowadzi (już ukończona) autostrada A1. Czas dojazdu z Łodzi to nieco ponad 3 godz.

Uwaga! Jeśli wybieramy się do Gdańska samochodem, musimy pamiętać, że parkowanie w mieście jest bardzo drogie. W sezonie letnim ceny za parkingi hotelowe w ścisłym centrum sięgają nawet 100 zł za dobę.

Pociągiem do Gdańska z niektórych miast można dojechać bardzo szybko – Pendolino z Warszawy jedzie obecnie zaledwie 2,5 godz., z Krakowa nieco ponad 5 godz. Ponadto główny dworzec kolejowy mieści się bezpośrednio pod Górą Gradową, w odległości spaceru od większości hoteli i najważniejszych atrakcji.

Gdańsk posiada bezpośrednie połączenia lotnicze z Warszawą, Krakowem, Lublinem i Rzeszowem.

Gdańsk: informacje praktyczne

Jak poruszać się po Gdańsku?

Na miejscu najwygodniej poruszać się pieszo, rowerem lub komunikacją miejską. Gdańsk posiada bardzo dobrze rozwiniętą sieć połączeń tramwajowych i autobusowych, a najlepszą opcją na podróże do bardziej oddalonych dzielnic, jak Oliwa czy Wrzeszcz (albo do Sopotu i Gdyni), jest kolejka SKM.

Jeśli planujemy połączyć zwiedzanie z przejazdami komunikacją, najlepiej zaopatrzyć się w gdańską Kartę Turysty. W jej ramach możemy wybrać kilka opcji – w tym pakiet „Komunikacja”, który uprawnia do darmowych przejazdów w obrębie całego Trójmiasta, a także do darmowych wstępów oraz zniżek w wybranych atrakcjach turystycznych.

W sezonie 2021 Karta Turysty z pakietem „Komunikacja” kosztuje (bilet normalny/ulgowy): 50/35 zł za 24 godz., 65/45 zł za 48 godz. i 80/55 zł za 72 godz.

Kartę można zamówić online z wysyłką do domu lub odebrać w punkcie informacji turystycznej.

Jak wygodnie zwiedzać Gdańsk?

Jeśli planujemy bliżej zapoznać się z gdańskimi (oraz szerzej – trójmiejskimi) atrakcjami i zależy nam na wejściu do wybranych obiektów, najlepszym rozwiązaniem będzie zakup gdańskiej Karty Turysty z pakietem „Zwiedzanie”. Otrzymujemy wtedy darmowy wstęp do ponad 20 różnych obiektów w całej aglomeracji – w tym m.in. do Ratusza, Dworu Artusa, Bazyliki Mariackiej, Muzeum Bursztynu, Centrum Hevelianum czy wybranych oddziałów Narodowego Muzeum Morskiego (jak statki Sołdek i Dar Pomorza) – a także zniżki do takich atrakcji jak m.in. Europejskie Centrum Solidarności, Muzeum II Wojny Światowej, Olivia Star czy koło widokowe Amber Sky.

W sezonie 2021 Karta Turysty z pakietem „Zwiedzanie” kosztuje (normalna/ulgowa): 55/35 zł za 24 godz., 75/50 zł za 48 godz. i 95/65 zł za 72 godz.

Kartę można zamówić online z wysyłką do domu lub odebrać w punkcie informacji turystycznej. Można ją również dodatkowo doładować biletem na komunikację miejską.

Jeden Komentarz

  1. Dzień dobry.
    To jest super pomysł z Państwa strony. Gdańsk jest miastem niesamowicie urokliwym lecz jak do tej pory nie reklamowany. Brak materiałów – przewodników – po Gdańsku. To tylko moje spostrzeżenie. Gdyby nie recepcjonistka hotelowa, która na prośbę udostępniła plan miasta z bogatą legendą, prawie nie wiedziałbym co, gdzie i jak zobaczyć, zwiedzić.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.