Poprzedni rok był inny niż wszystkie, a ten obecny również będzie wyjątkowy. Zmieniło się wszystko – w tym także to, w jaki sposób podróżujemy i planujemy wyjazdy. Realizacja największych marzeń, rezerwacje last minute, oryginalne formy zakwaterowania i świadoma ekoturystyka – przyjrzeliśmy się podróżniczym trendom, tworząc listę tych, które dominować będą w roku 2021. Czy w któryś już się włączyliście?

Cel: Polska i bliskie kierunki

Dynamiczne zmiany w zakresie obostrzeń, zamykanie i otwieranie granic w tempie obrotowych drzwi i generalna niepewność co do jutra sprawiły, że w minionym roku zmieniliśmy „orient” na „lokal”, a egzotyczne podróże na eskapady po Polsce i jej orbicie. Dlaczego? Bo jest bliżej do domu, czujemy się tu bezpieczniej niż na obczyźnie i czeka tu całe mnóstwo atrakcji, w tym także takich na światowym poziomie. Nie wierzycie, to zorganizujcie sobie wyprawę w poszukiwaniu szkockich plenerów na Wyżynę Krakowsko-Częstochowską, zaplanujcie ekscytujące safari w Świerkocinie lub zapolujcie na nowe zdjęcia do rodzinnego albumu na tle krzywej wieży w Toruniu czy egipskich piramid na mazurskiej wsi. 

Według badania przeprowadzonego przez serwis Booking.com na grupie ponad 20 000 podróżujących z 28 krajów niemal połowa (47%) respondentów planuje podróż po własnym kraju w perspektywie od 7 do 12 miesięcy, a prawie 40 % planuje to także za ponad rok. W granicach Polski zostało jeszcze wiele niesamowitych miejsc do odkrycia i jedno jest pewne – w 2021 roku będą odkrywane.

Terminy last minute 

Według międzynarodowego serwisu Hotels.com, obsługującego 85 witryn internetowych w 34 językach, słowem roku 2021 będzie „spontaniczność”. I zgodzi się z tym każdy, kto w ciągu ostatnich 12 miesięcy choć raz przeszedł przez długie, obarczone niepewnością i zwrotami akcji w związku z wejściem nowych obostrzeń czy aktualizacją zasad, planowanie podróży. Już od ubiegłorocznych wakacji stawiamy na rezerwacje last minute, dokonywane… nawet 3 dni przed planowanym urlopem. 

I choć to trend, który pojawiał się już na przestrzeni ostatniej dekady, obecnie stoi za nim zupełnie inna motywacja – nie tyle czekamy do ostatniej chwili na superatrakcyjną ofertę, co obawiamy się, że nasze dalekosiężne plany podróżnicze… mogą w ogóle nie mieć szansy na realizację. Według masowego badania przeprowadzonego pod koniec ubiegłego roku przez Hotels.com ponad 30% podróżujących chce podejmować tylko spontaniczne decyzje, a blisko 30%…  w ogóle nie chce planować.

Cisza, spokój i więcej nic wyjazdy na wieś, z dala od tłumów

Za górami, za lasami – brzmi jak preludium do bajkowego wypoczynku! Dodajmy do tego:  gdzieś poza zasięgiem telefonii komórkowej i Internetu, gdzieś dalej niż ostatni przystanek autobusu czy PKP, a nade wszystko – maksymalnie daleko od tłumów (i związanych z tłumem zagrożeń) oraz wprost proporcjonalnie odwrotnie blisko przyrody (i związanym z naturą stylem życia). Wzmożone zainteresowanie wiejskim wypoczynkiem rozpoczęło się wraz z pierwszym lockdownem i wszystko wskazuje na to, że i w tym sezonie ekscytujące city breaki w największych miastach ustąpią miejsca błogiej sielance na wsi. 

Ponad połowa respondentów biorących udział w badaniu zorganizowanym przez serwis Booking.com zadeklarowała, iż w nadchodzących sezonach zwróci się ku wiejskim destynacjom, gdzieś poza utartymi szlakami, by czerpać jeszcze więcej radości z  przebywania na  świeżym, czystym powietrzu. Pozostaje nam obrać kierunek i… zacytować wiersz poety Jana Kochanowskiego „Wsi spokojna, wsi wesoła! / Który głos twej chwale zdoła?/ Kto twe wczasy, kto pożytki/ Może wspomnieć zaraz wszytki?”. 

Bezpieczeństwo, elastyczność i 500+, czyli nowe czynniki wpływające na decyzje o podróży

Dawniej sprawa była prosta. Jeździliśmy tam, gdzie chcieliśmy – albo gdzie mogliśmy sobie pozwolić. Wybieraliśmy obiekty, które lubimy, a przy wyborze innych patrzyliśmy głównie na cenę, charakter i lokalizację oraz opinie innych gości. Pandemia jednak sprawiła, że w tym sezonie zestaw kryteriów, które będą miały wpływ na nasze decyzje podróżnicze, diametralnie się zmienił. Atrakcyjna cena wciąż oczywiście jest istotna, jednak dużo większą rolę odgrywa bezpieczeństwo. W ubiegłorocznym badaniu Travelist aż 55% respondentów wskazało, że głównym czynnikiem, który skłoniłby ich do wyjazdu, jest poprawa sytuacji epidemiologicznej – podczas gdy cena była najważniejsza jedynie dla 37%. To oznacza również, że dużo chętniej będziemy wybierać te hotele, które wdrażają u siebie ścisłe procedury sanitarne. Nawet kosztem dawnej lojalności czy wieloletnich przyzwyczajeń.

Ale to nie wszystko. Kolejnym kluczowym kryterium, które będzie decydować o naszym planowaniu podróży w 2021 r. jest elastyczność. Gdy czasy są niepewne i kolejne lockdowny spadają na nas z zaskoczenia, musimy mieć możliwość zmiany planów. Dlatego coraz częściej wybieramy oferty, które dają nam możliwość anulowania wyjazdu i zwrotu środków – lub przynajmniej zmiany terminu bez dodatkowych opłat. Gdy jesienią pytaliśmy użytkowników Travelist.pl o ich plany w zakresie tegorocznych ferii zimowych, „możliwość modyfikacji rezerwacji” okazała się najważniejszym czynnikiem, jaki brali pod uwagę. Istotna zmiana zaszła również w sektorze podróży rodzinnych za sprawą wprowadzenia przez rząd Bonu Turystycznego 500+ na każde dziecko. Dodatkowy zastrzyk środków do wykorzystania na wypoczynek z rodziną z pewnością ma niebagatelne znaczenie przy podejmowaniu decyzji o wyjeździe – szczególnie w przypadku osób posiadających więcej niż 1 dziecko. W naszym badaniu przeprowadzonym jeszcze przed startem programu aż 15% rodziców przyznało, że gdyby nie bon, w ogóle nie mogliby sobie pozwolić na wakacje.  A nie możemy zapominać, że duża część bonów wciąż czeka na wykorzystanie.

Realizacja dużych marzeń, odhaczanie bucket list i dłuższe wyjazdy

Jeśli wierzyć danym zawartym w świeżutkim (ze stycznia) raporcie największej na świecie platformy turystycznej Tripadvisor, 2021 będzie rokiem spełniania największych podróżniczych marzeń. Dlaczego? Bo od 10 miesięcy – z czego w większości spędzonych w granicach kraju, a momentami w 4 ścianach – intensywnie o tym myślimy. Potwierdza to ankieta serwisu Booking.com, według której w czasie kwarantanny (czy po prostu profilaktycznego zamknięcia w domu), aż 95% podróżnych-respondentów poszukiwało wakacyjnych inspiracji. Więcej, jedna trzecia badanych zadeklarowała, że rozglądała się w Sieci za potencjalnymi miejscami na podróż… nawet raz w tygodniu. Wyposzczeni,  z głową pełną planów i sercem przepełnionym nadzieją, czekamy w blokach startowych na odpowiedni moment…. a wtedy All Inclusive na Bali, podróż dookoła świata w 80 dni i inne TOP pozycje do odhaczenia z podróżniczej bucket list.

Powrót do zorganizowanych, pakietowych wyjazdów

Bilety na podróż wykupione, hotele zabookowane, harmonogram zwiedzania i aktywności zaplanowany co do minuty i …  nagły zakaz przemieszczania się. Brzmi znajomo? Co robić? W nowej, pandemicznej sytuacji biura podróży i touroperatorzy w przyspieszonym tempie stali się ekspertami od planowania podróży z uwzględnieniem obowiązujących obostrzeń i zasad – w konkretnym miejscu i czasie. Coraz chętniej korzystamy też ich usług – powierzając plan ekspertom, zdejmujemy z siebie ciężar odpowiedzialności za rodzinne wakacje.   

To trend, który ma swoje nurty.  Jeden z nich związany jest z wyborem gotowych pakietów wycieczkowych obejmujących transport, zakwaterowanie, wyżywienie i atrakcje – “all in one” u jednego pośrednika podróży. Inny związany jest z działalnością „travel concierge”. Funkcję takiego konsjerża pełnić może jedna osoba, najczęściej jednak to cały sztab ludzi – od podróżników przez  pilotów wycieczek po rezydentów – których zadaniem jest zorganizować i ogarnąć podróż na miarę indywidualnego podróżnika. Choć cena usługi jest dość wysoka, wspomnienia z podróży i beztroska wobec niespodziewanych zmiennych – bezcenne.

Praca zdalna z hotelu, czyli z laptopem w świat

Bleisure (nazywane też bizcation i workcation), czyli połączenie pracy z  realizacją celów prywatnych i wypoczynku, to zjawisko, o którym głośno mówi się w turystyce od całkiem niedawna, bo od momentu wejścia na rynek pracy millenialsów… i ich pierwszych wyjazdów służbowych. Nim jednak zjawisko to doczekało się poważnych badań i rzetelnego opracowania … zatriumfowało w rankingu TOP trendów o masowym zasięgu, i to w ekspresowym tempie. Ale trudno się temu dziwić, w końcu 2020 to rok pracy zdalnej. 

Zgodnie z danymi GUS z jesieni ubiegłego roku w trakcie pandemii w formie zdalnej swoją pracę wykonywała ¼ pracujących osób w Polsce. Ile z tych osób pracowało z domu,a ile z innego miejsca – tego nie jesteśmy pewni. Ale wiemy, dzięki badaniom przeprowadzonym przez serwis Booking.com, iż przeszło jedna trzecia (37%) „zapracowanych podróżników” rozważała rezerwacje miejsca na pracę poza domem, a ponad połowa zadeklarowała chęć przedłużenia podróży służbowej w przyszłości, by móc delektować klimatem i atrakcjami nowego miejsca. No cóż, spektakularnym krajobrazom zza monitora na przeszkodzie stanąć może tylko… jakość Wi-Fi.

Zrównoważona turystyka, czyli proekologiczne postawy i niechęć do latania

Ruch zero waste i proekologiczne postawy zyskują coraz większą popularność, stając się niejako nowym stylem życia. W dobie wszechobecnej troski o środowisko również w turystyce podejmowane są liczne inicjatywy mające ograniczyć wpływ na ekosystem. Przykłady? Wybieramy eko-hotele (w tym nawet hotele wegańskie!), krótkie dystanse chętniej pokonujemy rowerem niż samochodem, a planując odległą podróż, bierzemy pod uwagę ślad węglowy, jaki po sobie zostawimy. 

Podróżni na poważnie zaczynają zastanawiać się, jak mogą zmniejszyć swój wpływ na planetę i zamiast latać, zwracają się ku alternatywnym sposobom przemieszczania się. Dla przykładu podróż pociągiem oznacza 6 razy mniejszą emisję CO2 niż samolotem i jest najbardziej ekologiczną formą komunikacji na świecie (SMMT, New Car Report 2017). Ale nie tylko ze względu na flight shame (wstyd przed lataniem) przerzucimy się w tym roku na pociąg. W celu promocji kolei jako bezpiecznego i zrównoważonego środka transportu, UE ustanowiła rok 2021 „Europejskim Rokiem Kolei”. Nic, tylko „wsiąść do pociągu byle jakiego…”. No chyba, że linie lotnicze udostępnią wreszcie  flotę bezemisyyjnych samolotów elektrycznych (m.in.Easyjet  deklaruje takie działania do końca tej dekady). Na razie jednak to pieśń przyszłości. 

Offline travel

Zamiast pobytu w  5-gwiazdkowym hotelu i błogiego relaksu wellness z basenem, jacuzzi i atrakcjami, nocleg w namiocie na łonie natury? Cyfrowy detoks, wyciszenie i ograniczenie potrzeb do minimum – „spartańskie” wakacje to forma podróżowania, która z roku na rok zyskuje na popularności. Może to lęk przed siecioholizmem, a może… to jej urok? 

Wyjazd bez telefonu, laptopa czy tabletu wydaje się w dzisiejszych czasach wręcz nieprawdopodobny, a jednak żaden inny nie wydaje się być aż tak oczyszczający. Urlop offline ma przypominać nam o tym, że cieszyć można się także z małych rzeczy. Turystyczne kryjówki, do których możemy uciec od świata, pojawiają się coraz częściej na uboczach miast, wzgórzach oraz w lasach. Do plecaka pakujemy tylko najpotrzebniejsze akcesoria. I ahoj, przygodo – bez aplikacji, nawigacji i rekomendacji z Tripadvisora!

Nietypowe, oryginalne formy zakwaterowania vs. duże, bezosobowe hotele

Po miesiącach, gdy największych emocji dostarczały podróże z pokoju do kuchni i z powrotem, wypady na balkon i eskapady na taras, jesteśmy spragnieni doświadczeń. I to nie byle jakich doświadczeń. Jeśli pobyt nad akwenem, to najlepiej w domkach kołyszących się na wodzie. Jeśli regeneracja na łonie natury – to w drewnianych chatkach ukrytych w koronach drzew. A jeśli kemping to tylko wersji glamping (kemping w wersji lux). Chcemy kolekcjonować niebanalne doświadczenia, a noce spędzać w nietypowych, oryginalnych hotelach, które albo imponują konstrukcją, albo fascynują budulcem, albo inspirują. Bezduszne, ogromne hotele już nas nie interesują.

Jest popyt, jest i podaż, a oryginalne formy zakwaterowania rozchodzą się jak świeże bułeczki. Ale kto z nas nie chciałby spędzić nocy w hotelu wykonanym z lodu lub soli, mongolskiej jurcie, hotelu w formie dmuchanej, transparentnej bańki czy w tzw. „nomadic hotel”, czyli  koczowniczym hotelu zmieniającym swoją lokalizację co pół roku? Mamy jedną radę  – nie zwlekajcie, rezerwujecie już teraz. To miejsca, które nie czekają  – to na nie się czeka. 

Komentowanie zostało wyłączone.